Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielorazówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielorazówki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 maja 2014

Wielorazówki cz. 5

Dzisiaj znów o moim bziku, czyli pieluszkach wielorazówkach. Co już o nich pisałam? Może czas na małe podsumowanie i kilka słów o tym co można wkładać do takich pieluszek, żeby zwiększyć ich chłonność lub też alby w ogóle coś chłonęły.
Po kolei. Pieluszki dzielimy na:
  1. Formowanki - czyli pieluszki ukształtowane na wzór pampersa. Wymagają nieprzemakalnego otulacza. O formowankach było tutaj
  2. SIO - czyli Snap In One (dosłownie zepnij w jedno). Pieluszki składające się z nieprzemakalnego otulacza do którego wpina się wkłady chłonne. O pieluszkach zepnij w jedno pisałam tutaj i tutaj.
  3. AIO - czyli All In One (wszystko w jednym).  Podobnie jak wyżej opisane SIO składają się z nieprzemakalnego otulacza i wkładów. Z tą różnicą, że w tej pieluszce wkład wszyty jest w środek pieluszki na stałe.
  4. Kieszonki. Pieluszki składające się z nieprzemakalnego otulacza, który jest niejako podwójny. W środek jego dwóch warstw (zewnętrzna nieprzemakalna, wewnętrzna dowolna, w zależności od tego czy chcemy, alby dziecko czuło, że ma mokro, czy też nie) wkłada się dowolny wkład chłonny (w zależności od potrzeb i możliwości). Bez wkładu chłonnego ta pieluszka nie wchłonie nic. Sama w sobie nie jest chłonna. O kieszonkach pisałam tutaj.
  5. Otulacze. To zewnętrzna warstwa nieprzemakalna, zazwyczaj pozwalająca skórze oddychać. O otulaczach było już tutaj.
  6. Wkłady. To jest temat rzeka. Takie wkłady mogą być oryginalnie kupione lub zrobione z tego co mamy w domu (jak to się mówi pod ręką). Z jakiego materiału mogą być zrobione wkłady? Właściwie z dowolnego, byleby jak najwięcej mógł wchłonąć. I tak może to być bawełna, bambus, konopie (swoją drogą jak to piszę to mam wrażenie, że już o tym pisałam, jeśli tak to przepraszam) no i mikrofibra (poliester). Każdy ma swoje wady i zalety. Wszystko zależy od tego na czym nam zależy. Po kolei. Bawełna średnio chłonna, wytrzymała, naturalna (najlepiej niebielona, wtedy ma taki lekko beżowy odcień, ale jest zdrowsza) w miarę szybko schnie i wytrzymuje wysokie temperatury. Dodatkowo dość miękka, nawet przy twardej wodzie można w rękach łatwo zmiękczyć taką. Bambus - bardzo chłonny (nawet wilgoć mi z powietrza wciąga na balkonie jak deszczowo), antybakteryjny, wytrzymały na wysokie temperatury jednak pioruńsko długo schnie. Dodatkowo jersey bambusowy jest mocno nietrwały mechanicznie. Niektóre pralki podczas prania "wyjadają" dziury we wkładach, albo napki się wyrywają (nagminne w Itti Bitti). Konopie - nieźle chłonne (mniej niż bambus, więcej niż bawełna) ale sztywnieje mocno w praniu (szczególnie przy twardej wodzie). No i ostatnia mikrofibra. Bardzo chłonna (jednak mniej niż bambus, porównywalnie z konopią myślę), szybko schnie, najszybciej, ale należy mocno uważać bo w bezpośrednim kontakcie ze skórą mocno ją wysusza. Należy ją zabezpieczać innym materiałem (jak ma być dziecku sucho to mikropolar lub coolmax, jak mokro to dowolny inny materiał z powyżej wymienionych) żeby nie podrażniła pupki maluszka.
    Wkłady mogą być z froty (bambusowej, bawełnianej, ...), jarsey'u, weluru. W zależności od splotu zmienia się też nieznacznie chłonność, miękkość i czas schnięcia poszczególnych materiałów.
  7. Wkłady "sucha pupa". Jeśli nie chcemy, aby nasz maluszek czuł, że ma mokro (niektórym bardzo to przeszkadza i są mocno niespokojne) możemy między wkład/pieluszkę a pupę dziecka włożyć wkładkę tzw. "sucha pupa". Taka wkładka wykonana jest zazwyczaj z mikropolarku (cieniutki polar) albo też coolmax (taki poliester cieniutki, stosowany również w bieliznach termoaktywnych), które odprowadzają wilgoć i pozostawiają skórę suchą. Niektóre pieluszki kieszonki, formowanki albo wkłady wykończone są już materiałem utrzymującym skórę maluszka suchą. Są też takie pieluszki, które umożliwiają zapewnienie suchej skóry lub też nie w zależności od potrzeb. Wtedy rodzic podejmuje decyzję czy chce żeby dziecko czuło, że ma mokro (pomaga w szybszym odpieluchowaniu) czy też życzy sobie, żeby miało komfort suchości (dobre na spacery i na drzemki, na pewno przydatne na noc kiedy nie chcemy w środku nocy po omacku przewijać).
    Są też wkładki "czysta pielucha" ale o nich (podobnie jak o innych akcesoriach pieluszkowych) następnym razem.
Tyle dziś o pieluchach. Ja odrywając się nieco od  tematu opowiem Wam krótko o dzisiejszej wizycie u lekarza. Otóż od ostatniej kontroli u neurologa ćwiczymy dzielnie metodą vojty (pisałam już o tym tutaj). Dzisiaj kontrolnie zjawiłyśmy się u neurologa pochwalić się nieco osiągnięciami, ale też ostrożnie z entuzjazmem bo chcemy jeszcze zostać w ośrodku i ćwiczyć nieprawidłowe ułożenie miednicy, które rzutuje na niewłaściwe ułożenie nóg i koszmarnie powykręcane stopy kiedy mała stoi. Odkąd ćwiczymy M zaczęła samodzielnie siadać (jak się pierwszy raz zgłosiłyśmy do lekarza na początku marca sporadycznie udawało jej się usiąść), wstawać z podparciem, raczkować i wędrować przy krawędziach, albo łapiąc się od przeszkody do przeszkody. Gdyby nie ten koszmarny wywijas na jej stopach powiedziałabym, że jest idealnie.
Lekarz po wywiadzie i badaniu stwierdził, że M robi wszystko co w jej wieku robić powinna, a nieprawidłowe ułożenie stóp wynika z utrzymującego się obniżonego napięcia mięśniowego nóg. W ten sposób kompensuje sobie za słabe nogi, które nie mają siły jej utrzymać. Zalecił utrzymanie tego co robimy na najbliższe trzy miesiące (czyli przez najbliższe trzy miesiące męczarnia z płaczącą M) i po tym czasie kontrolę (zasugerował, że będzie to już kontrola "na rozstanie").
To tyle z wieści. Chociażnie napisałam, że otrzymałam dzisiaj zdjęcie z fotoradaru, o którym już pisałam, z prośbą o wskazanie kierującego, niestety mandacik i punkty nieuniknione :(
A dla Was szykuje się (niestety M jest tak ruchliwa, że nic przy niej nie mogę zrobić, więc mało czasu zostaje) powolutku, bardzo powolutku, post o mojej 11-miesięcznej już M.

A no i jeszcze zapomniałam napisać z czego można zrobić samemu wkład chłonny, a możliwości jest wiele. Niestety nie mam już sił (mała M nie śpi po nocach, a ja z nią), więc o tym też następnym razem.

piątek, 25 kwietnia 2014

Wielorazówki cz. 4

Zapowiadany dłuuugo już post o otulaczach powstaje nareszcie.
Pisałam już o pieluszkach SIO i formowankach a teraz nadszedł czas na otulacze. Pieluszka formowanka bez otulacza nie będzie nieprzemakalna, a co za tym idzie, albo będzie konieczność bardzo częstej zmiany, albo też maleństwo będzie miało mokre ubranka. I jedno i drugie nie brzmi zachęcająco. Z czego taki otulacz może być zrobiony? Minęły już czasy kiedy na tetrę nakładało się ceratkę, która niczym opatrunek okluzyjny odparzały biedne pupki. Teraz karierę robi PUL (czyli Poliuretan Laminowany), jest to materiał nieprzemakający i oddychający zarazem (jest też odmiana PULa odporniejsza na przesiąkanie, ale nie jest oddychająca i jako taka nie często jest wybierana na otulacze, bo istotną ich zaletą jest przepuszczanie powietrza). PUL bywa pokryty minkee (włoskiem), albo gładki. Bywa też pokrywany konopią, polyestrem lub bawełną organiczną. Z natury jest lekko rozciągliwy co ułatwia dopasowanie go na pupkę.
Takie otulacze bywają w rozmiarze OS (czyli mają napki, którymi można zmniejszyć rozmiar na mniejszego berbecia) lub w rozmiarach dopasowanych do kolejnych etapów rozwoju maleństwa (od S lub XS albo też NB do L lub nawet XL). Można je zapinać w pasie na rzepy (niektóre dzieci boja się dźwięku rozpinania rzepa) albo na napy (trudniej dopasować rozmiar).

Najbardziej popularny wśród otulaczy PUL - FLIP

Zakładka z tyłu na wkład, żeby się nie przesuwał

Zakładka z przodu na wkład, żeby się nie przesuwał

Wnętrze Flipa

Otulacz EconoBum, delikatniejszy od Flipa, nie ma zakładek na wkład



Otulacz Itti Bitti minkee
 Jednak PUL to nie jedyny kandydat na otulacz (choć najpopularniejszy).
Kolejnym jest polar. Ma właściwości oddychające i nie chłonie wilgoci, jednak nie jest tak wodoodporny jak PUL. Jest jednak taki i bardzo powszechny, z tych powodów polarkowe otulacze są bardzo popularne.

Polarowy otulacz, szyty przeze mnie


Otulacz o wspaniałych właściwościach to wełniane gatki. Niby taki niewyszukany materiał, a potrafi utrzymywać wilgoć lepiej niż PUL i lepiej niż wszystko inne jest oddychający. No i co najcenniejsze ma właściwości termoregulujące (zimą grzeje, latem chłodzi). Takie wełniane gatki można wydziergać na drutach, uszyć ze swetra albo też kupić gotowe. Tak czy siak szczególnie na lato dobrze jest takie mieć w swoim stosiku. Ważne jest aby były z delikatnej wełny, którą trzeba wstępnie sfilcować i raz na kilka prań (a prać nie trzeba go często, wystarczy raz na jakiś czas, a częściej wietrzyć) zabezpieczyć lanoliną. Tak przygotowany z łatwością wytrzyma nawet całą noc.
Długie gatki wełniane uszyte ze swetra, z wysokim ściągaczem żeby w plecki było cieplej

Krótkie gatki wełniane uszyte z tego samego swetra

Odmianą wełnianych gatków jest otulacz Tetro. Polski wyrób w bardzo ciekawym kształcie. Jest to pasek (tzw. pasek sumo), na którym znajduje się szeroki pas wełniany zasłaniający wkład lub też pieluszkę formowankę. Jest to szczególnie dobre rozwiązanie dla rodziców dzieci, które rozpoczynają przygodę z nocnikiem. Wszyscy wiemy, że kiedy dziecko woła, że ma potrzebę to rodzicom nie pozostaje wiele czasu na reakcję. I tu sprawdza się tetro. Wystarczy rozpiąć guzik znajdujący się na przodzie otulacza  i nie odpinając paska sumo posadzić dziecko na nocnik. W tej wersji najlepiej sprawdza się wkład tetro, który jest przypięty z tyłu otulacza i nie wymaga dodatkowego odpinania lub odwiązywania a jednocześnie nie wypadnie.

Beżowy z lewej to oryginalny tetro, z prawej uszyty przeze mnie z polaru

Haftki do przypięcia wkładu ż tyłu żeby nie wypadał po rozpięciu otulacza (w oryginalnym też tak jest)

Otulacz z wpiętym wkałdem flanelowym tetro

Zapięty otulacz tetro, wystarczy odpiąć guzik i można sadzać dziecko na nocnik
 TPU to odmiana PULu. Jest grubszy i trwalszy od zwykłego PUL. To materiał stosowany w otulaczach Close Parent, o których już pisałam tutaj. 

Po wyjęciu wkładów można używać samego otulacza


Jeszcze pozostaje kwestia prania. Otóż tutaj prymusem jest PUL i polar. Łatwo się dopierają i błyskawicznie schną. Z wełną jest najgorzej. Trzeba ją prać ręcznie (inaczej może się nadmiernie sfilcować i albo będzie sztywna jak pancerz albo też będzie w rozmiarze na niedużą lalkę) i schnie bardzo długo, jednak nie wymaga częstego prania (chyba że się zakupka).

Co można włożyć do otulacza? Formowankę, o których pisałam już tutaj albo wkład, o których napiszę kolejnym razem.


A na koniec moja niunia robiąca porządki kiedy tata spał (tzn. opiekował się nią intensywnie ;)) a ona mu nie przeszkadzała
Jak Wam się podoba?

niedziela, 13 kwietnia 2014

Znów spóźnione

Dziś niedziela a ja znów nie wrzuciłam piątku z pieluchą. Znów jednak mam wytłumaczenie. Otóż szyłam. A cóż takiego? Otulacz szyłam. A że tym razem miało być o otulaczach postanowiłam poczekać i wrzucić też moje dzieło. No i co z tego wyszło? A no pstro. W piątek cały otulacz musiałam spruć, wczoraj go skończyłam a dziś nie mam dostępu do komputera. Piszę właśnie z telefonu i średnio mi to wychodzi. Post o wielo będzie więc jutro. A tymczasem spokojnego wieczoru i pogodnego poranka. Za tydzień będziemy mieć pierwszy dzień świat za sobą. Jak ten czas ucieka. Kiedy i gdzie?
No to zapraszam jutro na wielorazówki cz. 4 no i w tygodniu post o pewnej bajce z mojego dzieciństwa. Ciekawi jakiej? Bądźcie z nami.

sobota, 29 marca 2014

Wielorazówki cz. 3

Tym razem nie w piątek, bo czas jakoś mi za szybko uciekł, ale o pieluszkach. W tej części serii o pieluszkach formowankach. Są to pieluszki uformowane w kształcie pampersa, co ułatwia ich zakładanie. Wykonane mogą być ze wszystkiego. I tak z: froty bawełnianej, froty bambusowej, konopii, weluru, flaneli, bawełny gładkiej, mikrofibry, i pewnie jeszcze wielu innych materiałów, o których w tym momencie nie pomyślałam. Zapinane natomiast mogą być na napki, rzepy, klamerką snappi lub funkcjonować zupełnie bez zapinania.
Poza tym mogą mieć dodatkowy wkład wszyty do środka, doszyty wewnątrz pieluszki  z jednej strony (można rozłożyć pieluszkę i wkład podczas suszenia co przyśpiesza schnięcie), dopinany (na rzep, napy a nawet haftki), wkładany do przygotowanej kieszonki lub wkładany "luzem" w pieluszkę albo wszystkie wersje razem (wszyty, wkładany, dopinany).
Ich zaletą jest łatwość zakładania i chłonność jednak należy wziąć pod uwagę, że są "większe" od samych wkładów w otulaczu, powiększają pupkę dziecka i nieco (w zależności od wielkości i grubości formowanki) krępują ruchy maluszka. Poza tym zwiększona chłonność na dzień nie zawsze jest plusem, bo pieluszkę trzeba wymieniać dość często niezależnie od jej stopnia "zalania", więc może się zdarzyć, że będziemy zmieniać pieluszkę na wpół suchą, a czas jej schnięcia po praniu jest zdecydowanie dłuższy od czasu schnięcia samych wkładów. No i należy pamiętać o najważniejszym. Taka pieluszka wymaga nieprzemakalnego otulacza na zewnątrz gdyż sama w sobie nie chroni ubranek dziecka przed zamoczeniem.
Takie pieluszki polecane są głównie na noc lub na dłuższe spacery, albo ze względu na przewiewność na lato bez dodatkowego otulacza i ubranek zna zewnątrz. Pupka dziecka jest wtedy dobrze wentylowana, należy jednak pamiętać o częstszych zmianach, gdyż przemoczeniu mogą ulec nie tylko ubranka, ale też meble na których zasiądzie nasz szkrab.
Dodatkową zaletą takich pieluszek jest fakt, że można samemu uszyć taką praktycznie ze wszystkiego. A taka dodatkowo wykończona od wewnątrz polarkiem będzie dawała dziecku uczucie suchości (szczególnie polecana na noc).
Przy wyborze takiej pieluszki należy wziąć pod uwagę to na jakie okazje ma ona być używana. Czyli czy ma być niezawodną superchłonną formowanką na noc (wtedy musi być z bardziej chłonnych materiałów typu bambus i powinna być nieco grubsza), czy też szukamy cieńszej wersji na dzień (wtedy może być z dowolnego materiału, szybciej schnącego od bambusa i bardziej miękkiego od konopii). W zależności też od przeznaczenia należy zwrócić uwagę na szerokość w kroku, gdyż szersze formowanki będą bardziej krępowały dziecko i powodowały nienaturalne ułożenie nóżek, takie wersje są bardziej wskazane na noc kiedy malec nie ćwiczy swoich możliwości ruchowych.

Część mojego zbioru formowanek (kilka jak zwykle w praniu)

Własnoręcznie przeze mnie uszyte formowanki

Kupione gotowe formowanki

Formowanka Tots Bots bambusowa z dopinanym wkładem na napy

Formowanka Baby Kiks konopna z wkładem umieszczanym w kieszonce wewnątrz pieluszki


Formowanka Tots Bots bamboozle bambusowa z długim wkładem (tzw. jęzorem) przyszytym z jednej strony

"Moja" formowanka z froty bawełnianej z wkładem wszytym do środka. Nie wymaga dodatkowego wkładu na dzień, ale dłużej schnie.


Zapięta na klamerkę snappi

Na wzór powyższych "kupnych" formowanek uszyta przeze mnie formowanka. Z zewnątrz frota bawełniana wewnątrz flanela. Zapinana na snappi albo pod otulacz bez zapięcia (wtedy otulacz trzyma wszystko na miejscu).

Wkłady w powyższej formowance. Przyszyte z jednej strony dzięki czemu można ją rozłożyć do suszenia. Jeden z wkładów wykończony polarem daje małej pupie uczucie suchości (można zdecydować który z wkładów ma być przy pupie i w ten sposób wybrać czy dziecko ma czuć mokro czy też nie).
Wewnątrz wszyty cienki wkład chłonny i dodatkowo kieszonka umożliwiająca dołożenie wkładu i stworzenie wersji jeszcze bardziej chłonnej.
Kolejna z uszytych przeze mnie. Ta zapinana na rzepy. Całość z welurku. Ciepłe i miłe dla skórki.

Również dwa wkłady z możliwością ich rozłożenia do suszenia i również jeden z wkładów wykończony polarkiem.

Kieszonka na włożenie dodatkowego wkładu.

Pod jednym z wkładów tzw. ślepy rzep. Przy szyciu pieluszki zapinanej na rzepy należy pamiętać o wszyciu miękkiej części rzepa w celu zapinania haczyków na czas prania.

U mnie ślepy rzep schowany pod wkładem przyszytym od strony plecków.
A następnym razem o otulaczach i w międzyczasie Krótka historia pewnej dziewczynki - kolejna część. Pamiętacie tą serię? Odsyłam tutaj :)

piątek, 21 marca 2014

Wielorazówki cz. 2

No i nadeszła kolejna część piątku z pieluchą.
Dzisiaj będzie o Itti Bitti. To pieluszki typu SIO (Snap In One) czyli taka, która jest otulaczem z wpinanymi na napy wkładami. Producent oferuje wkłady bambusowe z warstwą sucho od pupy dla komfortu małej pupci. Na zewnątrz pieluszki jest nieprzemakalny a zarazem oddychający PUL minkee
Na rynku dostępne są dwie opcje Itti Bitti. Pierwsza z nich bitti d'lish (producent zadbał tutaj o złamanie języka użytkownikowi) jest pieluszką rozmiarową (czyli S, M lub L), druga natomiast Bitti Tutto (tutto to po włosku wszystko) to OS (One Size), czyli taka, która posłuży na cały okres pieluszkowania.

Zdjęcia Bitti Tutto oraz wkładów do niej pojawią się jak owa wróci z prania.
 
Jakie są zalety i wady obu typów?
Przede wszystkim system SIO pozwala (podobnie jak w opisanych poprzednio CP) na wymianę samych wkładów w przypadku mniejszego zmoczenia lub zabrudzenia i użycie otulacza ponownie z wkładem lub tetrą. Wkłady IB ponadto są bardzo chłonne, gdyż zrobione są z bambusa, a ponadto przyjemne dla pupy (dające uczucie suchości). Dodatkowo żeby wkłady się nie przesuwały Itti Bitti wyposażone są w napy, a dodatkowym atutem są kolory tych nap. Dzięki nim z łatwością można ustalić co gdzie należy wpiąć. Poza tym wkładów do pranie nie trzeba odpinać z otulacza. Można całość wrzucić do pralki, a wewnątrz same się "porozkładają".



Podstawowa wersja pieluszki wyposażona jest w dwa wkłady, prostokątny, składany na trzy (po rozłożeniu szybciej schnie) i klepsydrowy na wierzch wykończony warstwą dającą uczucie suchości. Dodatkowo pod klepsydrowy wpiąć można mały trzeci wkład poprawiający chłonność.



Obie pieluszki (d'lish i tutto) mają bardzo zgrabny krój. Nie tworzą efektu wielkiej pupy i są wąskie w kroku, nie krępując ruchów maleństwa. Są na tyle zgrabne, że nie wymagają większego ubranka niż w przypadku jednorazówek. Nie raz można się jednak spotkać z ostrzeżeniem, iż IB mają tzw "niski stan" i jeśli waga dziecka znajduje się na granicy dwu rozmiarów pieluszek należy wybrać tę większą. Dotyczy to oczywiście pieluszek d'lish. My aktualnie mamy jedną M i dwie L. Oba rozmiary pasują na M, ale już nie długo.

Czym się różnią oba modele? Pieluszka rozmiarowa lepiej daje się dopasowywać, natomiast tutto nie wymaga kupowania coraz większych rozmiarów. Trzeba rozważyć co jest dla nas istotniejsze. Na pewno dopasowanie tutto dla noworodka będzie stanowiło ogromny problem, natomiast już dla starszego powinno pójść dużo łatwiej. Ponadto jednocześnie wadą i zaletą są wkłady w tutto. W tej wersji dostępne są trzy wkłady, ale wersji ich wpinania jest tyle, że nie wiem czy to ogarnę zanim młoda się odpieluchuje. Dla jednych to wada bo trzeba przyswoić ogrom możliwości (i przećwiczyć, czyli chyba za każdym razem gdy je zapinamy robić to inaczej), dla innych zaleta bo można znaleźć opcję najwygodniejszą dla płci i wieku maleństwa. Dodam jeszcze, że wkłady tutto i d'lish pasują zarówno do jednej jak i drugiej pieluszki. To duży plus bo otulacz jednego modelu nie musi czekać na wyschnięcie konkretnych wkładów.
My mamy łącznie 4 pieluszki IB (dwie rozm L, jedną M i jedną tutto - aktualnie w praniu). Urzekł mnie materiał minkee i to jak zgrabna jest sama pieluszka. Podoba mi się też to, że faktycznie wnętrze otulacza nie zamaka przy każdym siknięciu i nie wymaga wymiany całości za każdym razem.
Co mi się nie podoba? Cena. Koszt nowej pieluszki waha się od 50zł do nawet 99zł za sztukę (przy czym dolna granica dotyczy raczej d'lish a górna tutto, która wystarcza na cały okres pieluszkowania). Nie jest to koszt tak powalający jak w przypadku CP gdyż swoją całkiem nową sztukę można mieć już od 50zł (co w przypadku wielorazówek z górnej półki nie jest wygórowaną ceną). Główna wadą jest czas schnięcia wkładów (oj schną one długo, szczególnie ten prostokątny) i nietrwałość samych wkładów, szczególnie przy napach. Jak na cenę jaką przychodzi nam zapłacić za, wydawałoby się, niezłą pieluszkę trwałość jest mocno rozczarowująca. I sprawa nie dotyczy tylko wersji tańszej, rozmiarowej, której używamy tylko przez pewien okres pieluchowania, ale również wersji tutto, która powinna nam służyć prze co najmniej dwa lata (w może nawet przy kolejnym dziecku). Takie są przecież założenia przy użytkowaniu wielo.
No i o ile można coś poradzić na czas schnięcia wkładów, bo można suszyć je na grzejniku, na słonku lub też mieć większą ilość wkładów niż otulaczy, o tyle na ich wytrzymałość raczej wpływu nie mamy. A może znacie jakiś sposób, żeby lepiej chronić swoje wkłady IB? Może jakiś sposób prania albo suszenia ma na to wpływ? 
Ostatnio dostałam wkład, który miał wyrwane dwie napki, a po wyjęciu z pralki stwierdziłam, że ta zjadła go do połowy. I teraz ma pół wkładu ;) A na poważnie spotkałam się już z opiniami, że niektóre pralki bardziej niszczą bambus. To wina bezpośrednio pralki, czy też innych okoliczności?  Spotkałyście się z tym?
A czy PUL można suszyć na słońcu? Idzie lato i słońce coraz mocniejsze, a ja nie wiem czy mocne słońce nie zaszkodzi. Na grzejniku nie wolno go suszyć, a w ostrych promieniach słonka można opalać? Dajcie znać.

A teraz kilka fotek opisanej wcześniej Itti Bitti Tutto (wróciła z prania ;))


Największa opcja

Najmniejsza opcja

Dodatkowa napka dla najmniejszego rozmiaru, zabezpieczona dla większych dzieci

Zapięcie na tą najmniejszą schowaną napkę




Dodatkowa napka odsłonięta do zapięcia. Materiał zasłaniający ją można schować do "kieszonki" w boku pieluszki

Osłonka dodatkowej napki przed schowaniem


Miejsce do wpięcia dodatkowej malutkiej wkładki (kolor napek odpowiedni do koloru napek na malutkim wkładzie)




Regulacja długości większego wkładu (w zależności od wielkości pieluszki)